wtorek, 29 stycznia 2013

W końcu trochę kolorów.

Pierwszym szczesliwcem na przyjecie koloru zostal korytarz (zwany przez niektorych przedpokojem) :-)
Kolory - szary i ciemna czerwien, mialam /o dziwo/, wybrane juz dawno temu, i wyjatkowo nie zmienilam zdania co do tej koncepcji. Problem byl tylko z wyborem, ktora sciana na jaki kolor.
Co tu wiecej mowic... oto efekt koncowy:

Widok od wejscia...

 
I widok od wewnatrz mieszkania...
 Hmm w rzeczywistosci ten czerwony jest duzo ciemniejszy i nie ma polysku... ale zaden ze mnie fotograf, to tez trzeba wziasc pod uwage :-)

Uzylismy koloru szarego z Dulux - Chic Shadow, oraz czerwonego z mieszalnika - zdjecie ze strony dulux naprawde oddaje ten rzeczywisty kolor.


Dulux-Garnet Symphony 3.
 
 
I nareszcie moj wieszaczek do kluczy doczekal sie swojej premiery :-)


środa, 23 stycznia 2013

Sypialnia...

Chyba najwiecej problemow z podejmowaniem decyzji przyprawilo mi to pomieszczenie. Najpierw byla szafa - jaki kolor? Jak juz zdecydowalam sie na ciemny, to musialam isc za ciosem i reszta mebli tez jest w tym odcieniu. Lozko - tez bylo ciezko. W koncu jest bialo-czarne, i zupelnie inne niz takie, ktorego przeciez juz bylam pewna :-)
Poniewaz nie znalazlo sie miejsce na komputer w zadnej innej czesci mieszkania, musial zadomowic sie w sypialni :-/ Oby nie na dlugo...
Za pomoca nieocenionej IKEI, udalo sie polaczyc funkcje biurka na komputer, z funkcja toaletki. Bardzo polecam!


Jako kolor dodatkowy padlo na turkusowy. Problem w tym, ze o turkusowe dodatki tutaj w Angli nie jest latwo. Bardziej popularny jest kolor 'teal', ktory wg mnie przypomina kolor morski - polaczenie ciemno zielonego z niebieskim. I takim kolorem musze sie narazie zadowolic.



Ustawienie mebli nie jest jeszcze do konca przesądzone, choc nie ma za duzego pola manewru... ale byc moze zamienimy lozko z biurkiem stronami.

Wciaz brakuje dodatkow, ktore w jakis sposob 'ociepla' pokoj, zyrandola, ktory w zasadzie juz jest, tylko czeka na powiesznie;
no i najwazniejszego -koloru na scianach ;-)

A na dokladke, widok z okna sypialni z przedwczoraj, warty upamietnienia, bo taka zima w Londynie nie zdarza sie czesto :-)

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!!!!

Nie mialam pomyslu na tytul tego posta, a poniewaz jest to pierwszy wpis w Nowym Roku, wszystkim odwiedzajacym zycze samych dobrych chwil w 2013 roku, wszystkiego co najlepsze i spelnienia najskrytszych marzen!
 
 
 
A wracajac do postepow w urzadzaniu mieszkania, to nie ma ich za wiele...
 
Swieta  spedzilismy w Polsce, wiec nie bylo okazji do swiatecznych dekoracji. Za to przywiozlam z Polski firanki, ktore w koncu dodaly przytulnosci w salonie i w sypialni.
Mala rada: nigdy nie mierzcie niczego 'na oko' ;-)
 
Ja tak wlasnie wymierzylam wysokosc okien i widac to teraz w dlugosci firanek i zaslony w sypialni. Coz, uczymy sie na wlasnych bledach.
 
 
 
Tak dlugo mieszkalismy z 'golymi' oknami, ze po zawieszeniu firanek poczulam sie, jakby zamknieto mi okno na swiat.
A maz stwierdzil, ze z tymi firankami wyglada jak w szpitalu... no comment :-)
Probowalam odzyskac troche widoku i wyszlo to tak:
 
Mysle, ze wyglada to calkiem niezle (pomijajac niebieskie motylki-tymczasowe;-).
Doszedl tez dywanik i wlasciwie poza kolorem na scianach nic juz nie zostalo tu do zrobienia... 
/choc znajac siebie dlugo tak nie wytrzymam bez zadnych zmian i ulepszen/
 
No i dzieki temu malemu zabiegowi z firankami, widac moje piekne storczyki.
Ten z lewej, nie kwitl przez ponad 2 lata; zapomnialam juz nawet jaki kolor mialy kwiatki! Jak widac przeprowadzka do nowego domu bardzo mu sluzy i musze przyznac, ze swietnie wpasowal sie w kolorystyke:-)