Nie mialam pomyslu na tytul tego posta, a poniewaz jest to pierwszy wpis w Nowym Roku, wszystkim odwiedzajacym zycze samych dobrych chwil w 2013 roku, wszystkiego co najlepsze i spelnienia najskrytszych marzen!
A wracajac do postepow w urzadzaniu mieszkania, to nie ma ich za wiele...
Swieta spedzilismy w Polsce, wiec nie bylo okazji do swiatecznych dekoracji. Za to przywiozlam z Polski firanki, ktore w koncu dodaly przytulnosci w salonie i w sypialni.
Mala rada: nigdy nie mierzcie niczego 'na oko' ;-)
Ja tak wlasnie wymierzylam wysokosc okien i widac to teraz w dlugosci firanek i zaslony w sypialni. Coz, uczymy sie na wlasnych bledach.
Tak dlugo mieszkalismy z 'golymi' oknami, ze po zawieszeniu firanek poczulam sie, jakby zamknieto mi okno na swiat.
A maz stwierdzil, ze z tymi firankami wyglada jak w szpitalu... no comment :-)
Probowalam odzyskac troche widoku i wyszlo to tak:
Mysle, ze wyglada to calkiem niezle (pomijajac niebieskie motylki-tymczasowe;-).
Doszedl tez dywanik i wlasciwie poza kolorem na scianach nic juz nie zostalo tu do zrobienia...
/choc znajac siebie dlugo tak nie wytrzymam bez zadnych zmian i ulepszen/
No i dzieki temu malemu zabiegowi z firankami, widac moje piekne storczyki.
Ten z lewej, nie kwitl przez ponad 2 lata; zapomnialam juz nawet jaki kolor mialy kwiatki! Jak widac przeprowadzka do nowego domu bardzo mu sluzy i musze przyznac, ze swietnie wpasowal sie w kolorystyke:-)