wtorek, 4 grudnia 2012

Living room dumnie zwany salonem...

Niewiele juz zostalo do zrobienia w naszym nowym mieszkanku i z kazdym tygodniem coraz mniej sie dzieje.
Narazie jednak nie tesknie za zadnymi pracami remontowymi:-)
W miedzyczasie "skonczylismy" urzadzanie salonu. W cudzyslowiu, bo brakuje jeszcze kilku drobiazgow; jak dywanik, firanki, polka na sciane, byc moze stolik kawowy...
Najwazniejsze jednak juz jest- meble z Polski w koncu dojechaly i przyznam, ze bylo troche zabawy ze skladaniem ich, ale jestem bardzo zadowolona z efektu koncowego:-)



 
 
 
 
Na dokladke, widok na kuchnie... Tutaj nic nie robilismy, oprocz podlogi. W przyszlosci chcialabym jakies kolorowe szklo miedzy szafkami , ale to odlegla sprawa, wiec narazie bedzie jak jest:)                        
 
 

 
 
Zostala jeszcze sypialnia, na ktora wciaz nie mamy do konca pomyslu, glownie dlatego, ze musimy tam upchnac biurko na komputer :-(
A miejsca nie jest za wiele...
 
 

wtorek, 20 listopada 2012

Pierwsi goscie...

Ustaly remonty, skonczylo sie wieczne sprzatanie i nareszcie przyszla pora na pierwsze odwiedziny kolezanek.


Na spokojnie, bez szalenstw...

Prawdziwa "parapetowa" planowana jest na przyszly rok :-)

Dostalismy rowniez pierwsze prezenty 'na nowe mieszkanie'.



Obraz  'Brooklyn Bridge at Night', na ktory czailam sie juz od dawna:-) Teraz jeszcze tylko trzeba wybrac dla niego najodpowiedniejsze miejsce...
I przecudny storczyk. Z tym prezentem nie mozna zle trafic - storczyki sa swietne na wszystkie okazje i mam nadzieje, ze bedzie mu dobrze w nowym mieszkaniu.


Poza tym generalnie nic sie nie dzieje...  Lazienka wciaz czeka na powieszenie polek, czekamy na dostawe mebli do salonu i narazie bedzie to juz wszystko... narazie, bo za kilka mcy trzeba bedzie pomyslec o skonczeniu drugiej lazienki i rzuceniu troche kolorow na sciany.
No i pomijam wszelkiego rodzaju dodatki, akcesoria, wystroj okien, obrazki, lampki, dywaniki...itp.
Ale to juz tylko sama przyjemnosc:-)



czwartek, 8 listopada 2012

Łazienka.

Lazienka w koncu zostala skonczona! (noo za wyjatkiem polozenia silikonow -ale to juz szczegol).
Nareszcie, bo szczerze mowiac mialam juz chwile zalamania ;-)

Oczywiscie, zdaje sobie sprawe, ze na wszystko potrzeba czasu, i jesli chce sie miec wyremontowana lazienke, to niestety trzeba przetrwac okres kurzu i wszedzie obecnych narzedzi i niekonczacych sie wydatkow, itp;
Najbardziej jednak meczy mnie, ze tak naprawde nic nie jest  do konca skonczone. Mamy salon, a w salonie podloge, na podlodze stol i moj wymarzony naroznik:-)... a pomiedzy tym wszystkim walaja sie kartony, bo nie ma jeszcze mebli i do tego nasz przyjaciel "Pan kurz".
To samo jest w sypialni i na korytarzu i wszedzie indziej tez.
No ale nie ma co narzekac, bo w koncu najwazniejsze, ze mieszkanie jest. Wczesniej czy pozniej bedzie dokladnie takie jak bym chciala zeby bylo :-)

Wracajac do lazienki...brakuje jeszcze tylko polek i akcesorii lazienkowych.
Zastanawiam sie nad dodatkami w kolorze ciemnego fioletu, zeby dodac troszke koloru, albo srebrnymi...

Lazienka. Ciasna ale wlasna :-)
 
 
 


czwartek, 1 listopada 2012

Minął miesiąc...

Od czasu przeprowadzki minal juz miesiac! Niewiarygodne jak szybko ten czas leci.
Od ostatniego tygodnia jednak, niewiele sie zmienilo.  Lazienka tez niestety nie jest jeszcze skonczona...  Pan majster powtarza, ze jest mnostwo docinek przy plytkach i ze takiej niewymiarowej lazienki jeszcze nie widzial :-/ albo niewymiarowych plytek...
Na szczescie widac juz, ze warto bedzie czekac, bo lazienka zapowiada sie interesujaco. Mozaika to byl strzal w dziesiatke -swietnie sie wpasowala w plytki. Obawialam sie, ze moze bedzie za ciemno i surowo z czarnymi plytkami, ale mysle, ze jest ok. Do tego jasna podloga napewno jeszcze rozjasni wnetrze i bedzie idealnie.
Stan obecny:


I tak wlasnie robota wlecze sie nieziemsko, a wraz z nia nasz wierny przyjaciel 'kurz'. Jeszcze troche i moze naucze sie nie zwracac na niego uwagi ;-)

Na pocieszenie w sobote zostanie dostarczone zamowione lozko.
Lozko... ktore w niczym nie przypomina tego, ktore wybralam jakis czas temu.

Moja rada: nie warto urzadzac mieszkania i planowac konkretnych mebli oraz sprzetow, dopoki sie w tym mieszkaniu nie pomieszka. Oczywiscie, moze sie zdarzyc, ze wszystko bedzie pasowalo, ale w moim przypadku tak nie bylo. Nawet zakupiony wczesniej stol, ktory-owszem, podoba mi sie bardzo- ale najlepiej pasowalby jednak okragly... Uwazam, ze jesli jest taka mozliwosc, to lepiej sie wstrzymac z zakupami i dokladnie wszystko przemyslec.

No wiec lozko bedzie dwukolorowe :-) Rozwiazalo mi to problem z wyborem koloru, bo laczy w sobie obydwa brane pod uwage kolory.
I chyba glownie to zadecydowalo o wyborze.

No i rowniez w sobote zostanie dostarczony naroznik!
Moj plan na sobote: relaksujacy wieczor na wyczekanym narozniku, z kieliszkiem ulubionego alkoholu :-)
/no i z checia pozbylabym sie w koncu tego kurzu!!!/

środa, 24 października 2012

Czas na łazienkę...

Szybciej niz sie spodziewalam i napewno szybciej niz planowalismy, ale jest okazja zeby zrobic, wiec robimy - ta lazienke :-)

Ogolnie to zmienilam zdanie chyba do wszystkiego co poczatkowo planowalam. I to nie tylko w lazience, bo w niedziele zamowilismy lozko, i absolutnie nie jest to lozko ktore poczatkowo wybralam. Malo tego, bo przeciez priorytem mial byc schowek pod lozkiem...hmm no schowka nie bedzie;-) Ale nie o tym mialo byc.

Lazienka. Bedzie dekor z mozaiki, o takiej:
Beda halogeny nad lustrem, a lustro-cabinet, ktore zostalo zakupione juz miesiac temu ale niestety jakosc jego odbiegala od naszych wyobrazen, zostanie zastapione plaskim lustrem wbudowanym w plytki.
Wanna, ktora orginalnie miala miec tylko plastikowa obudowe (angielski standard) bedzie zabudowana plytkami.

Plytki na podloge koniec koncow sa biale, w delikatne srebrno-szare paseczki.
Brakuje tylko jakis polek, lub szafek na lazienkowe bibeloty, wiec dzis na szybko Ikea :-)
Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie, za jakies 10 dni.


Na chwile obecna lazienka wyglada tak:

 


Dla rownowagi, jest jedno miejsce w naszym nowym mieszkanku, gdzie jest czysto, schludnie i nie przypomina ono placu budowy -pokoj Pauli.

Brakuje kilku drobiazgow, biurka i kolorow na scianach, ale wszystko w swoim czasie.

I na koniec, jakze mily dla oka, przepiekny widok zachodzacego slonca, uchwycony z okna sypialni...

środa, 17 października 2012

Chwilowy przestoj...

Narazie cisza na froncie :-) Delektujemy sie spokojem, wolnymi wieczorami i jako-takim brakiem balaganu... Prawdopodobnie nie na dlugo, bo od weekendu zabieramy sie za lazienke. Calkiem przypadkiem trafil sie tata kolegi, ktory podejmie sie tego zadania. Powinnam sie cieszyc, a jednak bardziej przeraza mnie kolejna porcja "wszedzienoszacegosie" kurzu. Nie, zeby go teraz nie bylo... jest, a jakze, pojawia sie blyskawicznie po przetarciu blatow, kuchenki, stolu czy podlogi;   
Tylko, ze napewno bedzie go o wiele wiecej :-(
Remont=kurz i balagan. Przyjemnosc z wyremontowanego mieszkania przychodzi duzo pozniej.
Na pocieszenie zamowilam wlasnie meble do salonu! Od kilku miesiecy mialam juz upatrzone biale meble, a jednak po 'oswojeniu' sie z mieszkaniem stwierdzilam, ze cale biale moze niekoniecznie ;-)
Ostatecznie zdecydowalam sie na te:

Meble z kolekcji BRW.
 
 
Bedzie szafka pod tv, komoda i mniejsza szafka/witrynka.
 
Nie pogardzilabym rowniez widocznym na zdjeciu kolorem scian :-)
Ale to, jak juz wspominalam, bedzie musialo poczekac...
 
 
Chwalilam sie juz, ze znamy dzien dostawy naroznika???
3 Listopada ma byc dowieziony!!! Nareszcie bedzie mozna rozsiasc sie wygodnie...po cichutku licze na to, ze do tego czasu meble tez juz beda i w koncu to miejsce zacznie przypomnac salon:-)


poniedziałek, 8 października 2012

Powoli widac swiatelko w tunelu...

To byl baaardzo pracowity tydzien.
Przez ostatnie dni chodzilismy spac ok. 2 nad ranem i wstawalismy do pracy o 6.30, ale widoczne efekty ciezkiej pracy dodaja nam sil.

Podloga w kuchni i na korytarzu jest juz skonczona:-).
Brakuje tylko tzw. kosmetycznych wykonczen.

No i w koncu podlaczylismy komputer, wiec moge wstawic obiecane zdjecia.
Oto w wielkim skrocie historia ubieglego tygodnia;-)

Etap 1 - piekne, czysciutkie mieszkanko po odebraniu kluczy:


Etap 2 - prace ruszyly pelna para:



Etap 3 - skonczone czy nie, trzeba bylo sie wprowadzac:

 

Etap 4 - walka z rozkladaniem szafy w sypialni, na ktorej prawie poleglismy i zlozony stol:



I Etap 5 - moj ulubiony:-) - prawie skonczone, a co najwazniejsze -jest czysto!!!

 
 






Jako bonus dorzuce jeszcze zdjecie lazienki jako centrum prac budowlanych i zaraz po przywroceniu jej do stanu wyjsciowego:


   Nie mialam jeszcze chwili dla siebie, zeby usiasc wygodnie i 'poczuc' to mieszkanie (pomijajac, ze nie bardzo bylo na czym usiasc;-)...
   Najbardziej chyba zapoznalam sie z kuchnia, ale wciaz sie docieramy.
Brakuje mi miejsca w szafkach, nie potrafie sie zorganizowac z praca na blatach, ucze sie gotowac na plycie elektrycznej...hmm same minusy?
Niee, to wszystko drobiazgi, z czasem nie bede na to zwaracac uwagi.
Lubie wyglad kuchni, a zwlaszcza kocham moje diamentowe plytki :-)

Mozna powiedziec, ze podstawa mieszkania jest juz gotowa... no moze za wyjatkiem lazienki, ale jakos nie spieszy mi sie do kolejnych prac remontowych...

środa, 3 października 2012

A mialo byc tak fajnie....

Przeprowadzka to nic przyjemnego!!!
Jesli jeszcze do tego dochodzi remont w nowym miejscu i generalne sprzatanie w starym i malo rak do pomocy, to wtedy juz jest bardzo nieprzyjemnie.
Ale dalismy rade. Najgorsze za nami :-)
Zaczne jednak od poczatku...

W piatek 'wlasnorecznie' wraz z corka skladalysmy meble do jej pokoju. Paula dzielnie pomagala, wiec jest teraz mistrzynia w czytaniu instrukcji montazu ;-)
W miedzyczasie nasz dom zmienil sie w miejsce budowy i w niczym nie przypominal pieknego, nowiutkiego mieszkanka ktore odebralismy zaledwie 2 dni temu!
Gdybym nie widziala tego na wlasne oczy, to chyba bym nie uwierzyla...zdjec narazie niestety nie moge wstawic, poniewaz dostep do internetu mam tylko w pracy.

Sobota od rana do nocy minela na pakowaniu starego domu i ostatecznych porzadkach (do tego zalicza sie tez malowanie ;-). Ogrom kartonow, walizek, toreb itp. troche mnie przerazil.... gdzie my to wszystko pomiescimy w nowym mieszkaniu?????

Niedziela -czas na przeprowadzke!
Chcialoby sie powiedziec, ze nie bylo tak zle... ale to tylko dlatego, ze ja osobiscie nie musialam dzwigac zadnych rzeczy :-) Chlopcy jednak odwalili kawal dobrej roboty.
Skonczylismy przewozic o 23, do 1 w nocy udalo nam sie zorganizowac miejsce do spania.  Bylam tak zmeczona, ze kompletnie nie pamietam pierwszego snu na nowym miejscu, ale pamietam, ze spalo sie calkiem dobrze.

Poniedzialek.
Tyle rzeczy do zrobienia, a my musielismy jechac na stare mieszkanie wypastowac podloge i dokonczyc sprzatanie. Przy okazji jeszcze mnostwo zapomnianych drobiazgow - a to antene odkrecic, a to zamrazalke oproznic! i wyczyscic... i smieci, smieci, niezliczone worki smieci.
 2 godzinki zlecialy niewiadomo kiedy. O 14 oddalismy klucze i tak zakonczyl sie pewien etap naszego zycia. Spedzilismy w tym domu 6 lat...

Jak juz w koncu dotarlismy do mieszkania, zabralismy sie za skrecanie naszej szafy do sypialni. Udalo nam sie zrobic caly szkielet z polkami ale zabraklo czasu na cokolwiek innego i pierwsza domowa kolacja odbyla sie na podlodze;-)

Wtorek.
Moj ostatni wolny dzien.
Wciaz wszystko jest w kartonach, a kartony w roznych czesciach mieszkania i znalezienie czegokolwiek graniczy z cudem.
Ten dzien jednak uwazam za owocny, bo w koncu rozpakowalam kuchenne rzeczy. Troche tego bylo, ale co ciekawe na podlodze w salonie nie widac zbytnio ubytku kartonow :-)
Wyszorowalam podloge, a raczej istniejaca czesc podlogi  i nareszcie moglam zobaczyc jak wyglada. Plytki 'wow' w kuchni prezentuja sie wspaniale! Panele w salonie sa dokladnie takie jak chcialam, korytarz tez wyglada fajnie.
Okazalo sie, ze zabraklo nam kilku plytek i kilku paneli i trzeba bedzie domowic :-/.
Brakuje jeszcze tych kilku plytek do polozenia, fug, listw przysciennych, listw laczeniowych i doglebnego szorowania...
Remont w lazience narazie odchodzi w zapomnienie, z prostych przyczyn finansowych. Ten sam los spotkal meble do salonu i lozko do sypialni :-(

Udalo mi sie nawet ugotowac pierwszy obiad! Co prawda wciaz nie bylo go przy czym zjesc, ale chociaz podloga byla czysta ;-)

Reasumujac :-) - powolutku oswajamy sie z mieszkaniem. Czuje sie juz bardziej jak w domu, bo pierwszego dnia mialam wrazenie, ze jestem gdzies w hotelu.
Jeszcze duzo pracy, energii i pieniazkow trzeba bedzie wlozyc, ale jestem pewna ze efekt koncowy bedzie wart tej ceny.





piątek, 28 września 2012

...and that's where the story begins...

I stalo sie. Dnia 26 Wrzesnia oficjalnie zostalismy wlascicielami mieszkania. Klucze odebrane i wraz z nimi rozpoczyna sie cala przygoda.

Panele do salonu dojechaly, plytki na korytarz i do kuchni tez (sa przecudne!), plytki do lazienki rowniez, wiec odrazu wzielismy sie do roboty. A dokladniej kolega- S., ktory bedzie zajmowal sie kladzeniem podlog.
Na wstepie musialam stoczyc z nim wojne o kolor fugi do czarnych plytek! Niewiarygodne.  A podobno 'klient nasz Pan'...;-)
Ja chcialam czarna fuge, on mowil ze czarnej nie polozy -chcial biala. Poszlismy na ugode i fuga bedzie siwa.

Udalo mi sie nawet zaliczyc wyprawe do Ikea -uwielbiam ten sklep. Moglabym spedzac tam cale dnie, a jeszcze lepiej gdybym mogla wykupic pol sklepu. Na szczescie teraz mam calkiem blisko, wiec zakupow w Ikea bedzie zdecydowanie wiecej.

Ostatecznie zamowilam czarna szafe do sypialni i biale meble do pokoju corki.

Choc bardzo sie staralam, nie moglam oprzec sie fioletowym talerzom i szklankom....



Meble beda dostarczone na dzisiaj, ale kto je poskreca i rozlozy to juz niestety pozostaje bez odpowiedzi...

W miedzyczasie kupilismy tez lampy na korytarz. Poniewaz mamy az trzy punkty swietlne w korytarzu, uznalam ze najlepszym rozwiazaniem beda proste lampy halogenowe.






Reasumujac (to ulubione slowo S. :-), wszystko idzie, jak narazie, zgodnie z planem.
Najwazniejsze, zeby podlogi zostaly polozone do Niedzieli, bo wtedy musimy sie juz  przeprowadzic.
Plan na weekend - ostateczne pakowanie i wyprowadzka...
 
 
 
 

 


poniedziałek, 24 września 2012

Przyspieszamy...2 dni!

Pakowanie, sprzatanie, zamawianie potrzebnych rzeczy...
Wszystko nagle nabralo tempa.
Sobota minela na szorowaniu lazienki i kuchni, i dalszym pakowaniu. Coraz wiecej kartonow, a coraz mniej naszych rzeczy w domu. Mimo to, balagan wszechobecny.
Do zrobienia przed wyprowadzka zostalo tylko: wypastowanie drewnianej podlogi, pomalowanie jednej sciany, umycie okien i zaluzji w salonie. Finito :-)
Lista odhaczonych spraw:
  • Podloga do salonu- zamowiona.
  • Plytki na korytarz (gladkie, czarne) i moje ukochane 'diamentowe' plytki do kuchni -zamowione.
  • Plytki do lazienki (biale + czarne) -zamowione.
Wszystko powinno byc dostarczone na jutro i jesli zgodnie z planem odbierzemy klucze w srode to od czwartku rusza prace podlogowe :-)

W srode planujemy rowniez zamowic w Ikei szafe do sypialni i pokoju corki oraz przewiezc drobniejsze rzeczy. Glowna przeprowadzka planowana jest na weekend, w zaleznosci od postepu prac podlogowych.

Jedyna niekorzystna wiadomosc to dostawa zamowionego naroznika do salonu, ktora nie nastapi wczesniej niz w Listopadzie!
Ale co tam... czekalismy rok na mieszkanie, czym wiec jest jeden maly miesiac ;-)


środa, 19 września 2012

Familiarisation visit...

Wlasnie wrocilam z wizyty kontrolnej w mieszkaniu. To wlasciwie byla nasza ostatnia wizyta na budowie... nastepna bedzie juz 'u siebie'.
Zaczne od tego, ze ktos pomieszal daty i nasza wizyta byla umowiona na jutro! Ublagalismy jednak zeby mimo wszystko zalatwic to dzisiaj, glownie z uwagi na dzien wolny w pracy, ktorego jutro juz nie dalibysmy rady wziasc. Na szczescie byla taka mozliwosc :-)
No wiec mieszkanie nie do konca przygotowane, choc glownie tylko niedosprzatane. Wszedzie kurz, resztki farby, ostatnie poprawki do zrobienia... Ale to maly szczegol.
Zaopatrzona w 'snagging list' przejrzalam wszystkie katy, krany, okna, sciany itp. Nie znalazlam wiekszych problemow.
Najbardziej zadowolona jestem z kuchni, choc nie moglismy sprawdzic wszystkich urzadzen, bo nie zostaly jeszcze podlaczone -mialo byc na jutro :-)
Niekorzystna dla mnie informacja jest taka, ze nie zalecane jest malowanie scian przez pierwsze pol roku! 6 miesiecy w bialych scianach! Maz sie ucieszyl -nie bede go gonic do malowania, ma spokoj przynajmniej przez jakis czas. Jeszcze sie okaze, ze koniec koncow polubie te bialy sciany hehe. (choc raczej watpie ;-))

Wrazenia ogolne: ciezko sprecyzowac... radosc - to napewno, ale tez i strach... i poczucie obcosci...
To ogromny krok w zyciu, duza zmiana dla nas wszystkich. Nie tylko samo mieszkanie, ale cala okolica, ludzie, sklepy...wszystko wokol jest zupelnie nowe.
Mysle jednak, ze wraz z naszymi meblami i osobistymi rzeczami, poczujemy sie bardziej jak w domu.
Naszym pierwszym domu :-)

poniedziałek, 17 września 2012

Odliczanie czas zaczac! 10...

Huurraaa!!! Udalo sie!!!
W piatek otrzymalam telefon z dobrymi wiadomosciami, ze odbior mieszkania nastapi 26tego Wrzesnia. :-)
To nawet lepiej niz sie spodziewalismy, poniewaz daje nam to kilka dodatkowych dni przed wprowadzeniem sie, na polozenie podlog.

Juz pojutrze mamy sie zgloscic na tzw.'familiarisation visit', czyli wizyte w mieszkaniu, gdzie menager budowy zapozna nas z wszelkimi urzadzeniami, objasni dzialanie ogrzewania, pokaze co, gdzie, jak i po co. Jest to rowniez ostatnia szansa dla nas, zeby wytknac ewentualne braki czy usterki (tzw.'snagging') i prawnie deweloper powinien w ciagu tygodnia takowe usterki usunac.
Jak bedzie-zobaczymy. Mam nadzieje, ze nie napotkamy zadnych wiekszych problemow.

Wczoraj zamowilismy w koncu plytki do lazienki. Narazie zrobimy tylko glowna lazienke, prysznic w sypialni w pozniejszym okresie.
Zdecydowalam sie do bialych plytek dolozyc takie same, biale i czarne. Mam nadzieje, ze nie bede wyklinac tych czarnych, bo wiekszosc opinii o czarnych plytkach w lazience jest negatywnych... 
Decyzja  jednak zapadla.

Plan jest taki, ze zaczniemy od podlog w salonie, kuchni i korytarzu. Mamy nadzieje wyrobic sie z tym do niedzieli i wtedy w niedziele dopiero przewiezc wszystkie nasze rzeczy.
Juz mnie przeraza ogrom kartonow do przewiezienia, a konca nie widac....
Ale co tam, zagoni sie znajomych do roboty :-)

czwartek, 6 września 2012

Wciąż w niepewności...

Niestety na obecna chwile wciaz nie mamy zadnych konkretow dot. daty wprowadzenia sie. Zyjemy wiec nadzieja, ze mimo wszystko uda sie do konca Wrzesnia. Zaczynam sie troche denerwowac... zostalo tylko 3.5 tygodnia!
Jak narazie wiemy tylko tyle, ze 14 Wrzesnia ma byc ostateczna inspekcja budynku i jesli tylko firma, ktora zajmuje sie nadzorem budowlanym wyrazi zgode na oddanie budynku do uzycia, to jestesmy w domu :-)
Kciuki zacisniete.

W miedzyczasie pakowanie, generalne porzadki i dalsza wyprzedaz niepotrzebnych mebli. Troche tego jest...


Polecam w takich sytuacjach przygotowac sobie liste rzeczy i spraw do zalatwienia i rozpisac to w kalendarzu.  Ja wszystkie czynnosci posegregowalam kolejno wg pomieszczen, czyli co jest do zrobienia w kuchni, w lazience, 
w pokojach itd.
Przy takiej ilosci obowiazkow latwo mozna o czyms zapomniec, a w ten sposob wszystko rozlozy sie na kilka etapow i nie wyglada juz tak przerazajaco;-)
Na drugiej liscie wypisalam wszystkie miejsca, urzedy  i instytucje, ktore musze powiadomic o zmianie adresu.  I u mnie wyglada to tak...

Gotowa lista to pierwszy krok do sukcesu, kolejnym bedzie skrupulatne podazanie za nia.

czwartek, 30 sierpnia 2012

To byl bardzo udany dlugi weekend...

Zaczelo sie od piatkowej wizyty w Homebase (sklep ogolno-budowlano-meblowy) gdzie przypadkiem natknelam sie na stol z krzeslami... Zwykly drewniany stol, ktory okazal sie byc dokladnie taki jaki chcialam kupic. Do tego na przecenie :-) Jedynym minusem byly krzesla, calkiem nie w moim guscie. Rozsadnie podjelam decyzje o przemysleniu sprawy i nastepnego dnia wybralam sie do sklepu kolejny raz... Stol jak stal tak stal dalej, dolozyli TYLKO 15% off :-) No to kupilam -za ta cene grzechem byloby nie wziasc. Postanowilam jednak wystawic krzesla na sprzedaz i jak tylko znajdzie sie kupiec, dokupie swoje upatrzone krzesla. Zdjec narazie nie bedzie, poniewaz stol zapakowany w kartonie bedzie czekal na swoja kolej na rozlozenie juz po przeprowadzce.

Kolejnego dnia, pojechalismy odwiedzic nasze 4 katy wraz z super lekkim, przenosnym, kieszonkowym naroznikiem ;-)
Skorzystalam z rady wyczytanej w internecie, zeby zrobic z gazety ksztalt mebli i rozlozyc na podlodze. Polecam kazdemu. Zdecydowanie latwiej manewrowac i przesuwac po pokoju 'gazetowe meble'. I tym sposobem stalo sie jasne, ze wymarzony naroznik 270 x 270cm jest zdecydowanie za duzy.

Szczerze powiem, ze nawet i z mniejszym bedzie problem, poniewaz salon jest koszmarnie nieustawny. Albo inaczej - jest super ustawny dla nawet najwiekszego naroznika, ale juz nic poza nim :-/ A ja musze jeszcze wcisnac tam stol z krzeslami, szafke pod TV i komode/regal, a najlepiej ze dwie...

Poszlismy za ciosem i odrazu zamowilismy naroznik. Dokladnie taki tylko...kremowy:-).
Wymiary 220x190cm, wiec obcielismy sporo. Pozniej bedziemy sie martwic jak go konkretnie ustawic.







I tym sposobem pierwsze meble do mieszkania zostaly zakupione!

czwartek, 16 sierpnia 2012

Zbieram pomysly...

Na poczatek maly OffTop od tematu, jako ze 12 Sierpnia przypadla pierwsza rocznica naszego slubu :-)
Maz spisal sie na medal i w piatek zaskoczyl mnie ogromnym bukietem czerwonych roz, dostarczonych kurierem do pracy. Cudowne uczucie -brawa dla meza :-)


Minelo prawie 2 tygodnie od pierwszej wizyty w mieszkaniu.
Przez kilka dni musialam sie wylaczyc... odpoczac od tego ciaglego myslenia w kolko tylko o jednym... Pomoglo, i moglam z nowymi silami wrocic do planowania :-)

W miedzyczasie udalo nam sie wybrac lozko (no dobrze-ja wybralam ;-):
Chcialam zeby bylo skorzane, z wysokim zaglowkiem i przede wszystkim ze schowkiem. Pozostaje tylko kwestia koloru: biale czy czarne?









Zdecydowalismy sie tez na szafe do sypialni. Tutaj wygrala Ikea Pax System:
I ten sam dylemat jak wyzej -biala czy czarna? Na szczescie mam juz opracowane wnetrze szafy: co, gdzie i jak. Za wyjatkiem podzialu ile miejsca dla mnie, a i ile dla meza :-)








Sofa/ naroznik : po odwiedzeniu dostepnych sklepow i przetestowaniu kilkunastu 'siedzisk', wiadomo juz ze musi byc to naroznik, skorzany i bezwzglednie z rozkladanym 'podnozkiem'. Ostateczny wybor jeszcze do uzgodnienia, ale na pierwsze miejsce wysuwa sie ten:

W jakim kolorze??? Tego, jak mozna sie domyslec, nie wiadomo :-)
Pan w sklepie  powiedzial mi jednak madra rade: przyzwyczaisz sie do faktury, do ksztaltu, do rozmiaru... ale nie do koloru, wiec wybieraj taki, jaki najbardziej bys chciala. Hhmm rada dobra, tylko malo praktyczna, bo ja bym chciala bialy! I kto to bedzie czyscil???

Mamy rowniez dwie opcje mebli do salonu i tu (o dziwo!) wiadomo napewno, ze beda one biale ;-)
Opcja pierwsza-jesli tylko sie zmiesci:
I opcja druga, w przypadku gdy pierwsza sie nie zmiesci - to znow Ikea, Besta System. Tutaj mozna do woli kombinowac, dobierajac poszczegolne elementy wg wlasnego uznania. Przykladowe zdjecie:
                                                                Prawie zapomnialabym o stole...

...kolor...???!!!! Co prawda wolalabym, zeby byl caly drewniany zamiast szklanego blatu, ale jesli nie znajde, to ten jest prawie idealny:-)





Uff, ciezka praca z tym wybieraniem mebli.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Bylam i zobaczylam.

No i stalo sie. Po 10 miesiacach oczekiwania, niezliczonej liczby godzin spedzonych na wpatrywaniu sie w plan mieszkania, tysiacach rozmow i domyslow, i kilku koszmarnych snach; w koncu nadszedl ten dlugo wyczekiwany dzien i moglismy po raz pierwszy zobaczyc nasze mieszkanie :-)


Nie potrafie opisac jak wygladaly schody na 3 pietro, jak wygladaly korytarze, ani ile sasiadujacych drzwi bedzie kolo naszego mieszkania... wszystko co pamietam, to numer naszego mieszkania na scianie i moment otwarcia drzwi. Cudowna chwila, ogromne emocje -to bylo jak otwieranie wielkiego 'jajka-niespodzianki'.

No wiec zaczynamy:-)
Pierwsze pomieszczenie to pokoj dla mojej corki.


Dlugi, ale niestety dosyc waski (tzw 'wagon'). Nie lubie takich pokoi. Pewnie dlatego, ze sama mialam podobny bedac nastolatka...Mam jednak nadzieje, ze uda nam sie  go sprytnie umeblowac, aby na wszystko znalazlo sie miejsce.

Nastepna jest lazienka:

Wraz z trzema rzedami plytek nad wanna i kwadratem plytek nad zlewem. Reszta do zrobienia przez nas. Nie bylo swiatla, wiec nie widac dobrze plytek. Sama nie jestem pewna, czy sa biale czy raczej srebrno-szare...

Z korytarza jest wejscie do naszej sypialni:

Sypialnia nie za duza i chyba bedzie najtrudniejsza do umeblowania - ma niestandardowy ksztalt, na jednej scianie okno, na drugiej kaloryfer z drzwiami... ale co tam, lozko sie zmiesci ;-)


A z sypialni wprost do naszej prywatnej lazienki z prysznicem.

Na koniec najwieksze pomieszczenie w mieszkaniu-salon z anksem kuchennym.

 Uwielbiam te ogromne okna, duza przestrzen i polokragly ksztal.




Widac, kto wykonywal nawazniejsza robote... gorzej, jak cos pozniej nie bedzie pasowac, bo zle zmierzone ;-)

Nie moge sie doczekac urzadzania, malowania scian a co najwazniejsze-mieszkania w swoim wlasnym domu.

Zapomnialabym o miejscu, ktore wywolalo najwiekszy usmiech na mojej twarzy:
Nie widac tego dokladnie na zdjeciu, ale to przeogromny schowek w korytarzu, ktory pomiesci wszystkie nasze graty i rupiecie :-) Znajdzie sie tam tez miejsce na kurtki, buty, TOREBKI. hmm myslalam jeszcze o odkurzaczu i desce do prasowania... Powinien dac rade ze wszystkim;-)

Na zakonczenie widok z okien:


...ehh... chce JUZ sie wprowadzac!!!!!!!!!!!