piątek, 28 września 2012

...and that's where the story begins...

I stalo sie. Dnia 26 Wrzesnia oficjalnie zostalismy wlascicielami mieszkania. Klucze odebrane i wraz z nimi rozpoczyna sie cala przygoda.

Panele do salonu dojechaly, plytki na korytarz i do kuchni tez (sa przecudne!), plytki do lazienki rowniez, wiec odrazu wzielismy sie do roboty. A dokladniej kolega- S., ktory bedzie zajmowal sie kladzeniem podlog.
Na wstepie musialam stoczyc z nim wojne o kolor fugi do czarnych plytek! Niewiarygodne.  A podobno 'klient nasz Pan'...;-)
Ja chcialam czarna fuge, on mowil ze czarnej nie polozy -chcial biala. Poszlismy na ugode i fuga bedzie siwa.

Udalo mi sie nawet zaliczyc wyprawe do Ikea -uwielbiam ten sklep. Moglabym spedzac tam cale dnie, a jeszcze lepiej gdybym mogla wykupic pol sklepu. Na szczescie teraz mam calkiem blisko, wiec zakupow w Ikea bedzie zdecydowanie wiecej.

Ostatecznie zamowilam czarna szafe do sypialni i biale meble do pokoju corki.

Choc bardzo sie staralam, nie moglam oprzec sie fioletowym talerzom i szklankom....



Meble beda dostarczone na dzisiaj, ale kto je poskreca i rozlozy to juz niestety pozostaje bez odpowiedzi...

W miedzyczasie kupilismy tez lampy na korytarz. Poniewaz mamy az trzy punkty swietlne w korytarzu, uznalam ze najlepszym rozwiazaniem beda proste lampy halogenowe.






Reasumujac (to ulubione slowo S. :-), wszystko idzie, jak narazie, zgodnie z planem.
Najwazniejsze, zeby podlogi zostaly polozone do Niedzieli, bo wtedy musimy sie juz  przeprowadzic.
Plan na weekend - ostateczne pakowanie i wyprowadzka...
 
 
 
 

 


poniedziałek, 24 września 2012

Przyspieszamy...2 dni!

Pakowanie, sprzatanie, zamawianie potrzebnych rzeczy...
Wszystko nagle nabralo tempa.
Sobota minela na szorowaniu lazienki i kuchni, i dalszym pakowaniu. Coraz wiecej kartonow, a coraz mniej naszych rzeczy w domu. Mimo to, balagan wszechobecny.
Do zrobienia przed wyprowadzka zostalo tylko: wypastowanie drewnianej podlogi, pomalowanie jednej sciany, umycie okien i zaluzji w salonie. Finito :-)
Lista odhaczonych spraw:
  • Podloga do salonu- zamowiona.
  • Plytki na korytarz (gladkie, czarne) i moje ukochane 'diamentowe' plytki do kuchni -zamowione.
  • Plytki do lazienki (biale + czarne) -zamowione.
Wszystko powinno byc dostarczone na jutro i jesli zgodnie z planem odbierzemy klucze w srode to od czwartku rusza prace podlogowe :-)

W srode planujemy rowniez zamowic w Ikei szafe do sypialni i pokoju corki oraz przewiezc drobniejsze rzeczy. Glowna przeprowadzka planowana jest na weekend, w zaleznosci od postepu prac podlogowych.

Jedyna niekorzystna wiadomosc to dostawa zamowionego naroznika do salonu, ktora nie nastapi wczesniej niz w Listopadzie!
Ale co tam... czekalismy rok na mieszkanie, czym wiec jest jeden maly miesiac ;-)


środa, 19 września 2012

Familiarisation visit...

Wlasnie wrocilam z wizyty kontrolnej w mieszkaniu. To wlasciwie byla nasza ostatnia wizyta na budowie... nastepna bedzie juz 'u siebie'.
Zaczne od tego, ze ktos pomieszal daty i nasza wizyta byla umowiona na jutro! Ublagalismy jednak zeby mimo wszystko zalatwic to dzisiaj, glownie z uwagi na dzien wolny w pracy, ktorego jutro juz nie dalibysmy rady wziasc. Na szczescie byla taka mozliwosc :-)
No wiec mieszkanie nie do konca przygotowane, choc glownie tylko niedosprzatane. Wszedzie kurz, resztki farby, ostatnie poprawki do zrobienia... Ale to maly szczegol.
Zaopatrzona w 'snagging list' przejrzalam wszystkie katy, krany, okna, sciany itp. Nie znalazlam wiekszych problemow.
Najbardziej zadowolona jestem z kuchni, choc nie moglismy sprawdzic wszystkich urzadzen, bo nie zostaly jeszcze podlaczone -mialo byc na jutro :-)
Niekorzystna dla mnie informacja jest taka, ze nie zalecane jest malowanie scian przez pierwsze pol roku! 6 miesiecy w bialych scianach! Maz sie ucieszyl -nie bede go gonic do malowania, ma spokoj przynajmniej przez jakis czas. Jeszcze sie okaze, ze koniec koncow polubie te bialy sciany hehe. (choc raczej watpie ;-))

Wrazenia ogolne: ciezko sprecyzowac... radosc - to napewno, ale tez i strach... i poczucie obcosci...
To ogromny krok w zyciu, duza zmiana dla nas wszystkich. Nie tylko samo mieszkanie, ale cala okolica, ludzie, sklepy...wszystko wokol jest zupelnie nowe.
Mysle jednak, ze wraz z naszymi meblami i osobistymi rzeczami, poczujemy sie bardziej jak w domu.
Naszym pierwszym domu :-)

poniedziałek, 17 września 2012

Odliczanie czas zaczac! 10...

Huurraaa!!! Udalo sie!!!
W piatek otrzymalam telefon z dobrymi wiadomosciami, ze odbior mieszkania nastapi 26tego Wrzesnia. :-)
To nawet lepiej niz sie spodziewalismy, poniewaz daje nam to kilka dodatkowych dni przed wprowadzeniem sie, na polozenie podlog.

Juz pojutrze mamy sie zgloscic na tzw.'familiarisation visit', czyli wizyte w mieszkaniu, gdzie menager budowy zapozna nas z wszelkimi urzadzeniami, objasni dzialanie ogrzewania, pokaze co, gdzie, jak i po co. Jest to rowniez ostatnia szansa dla nas, zeby wytknac ewentualne braki czy usterki (tzw.'snagging') i prawnie deweloper powinien w ciagu tygodnia takowe usterki usunac.
Jak bedzie-zobaczymy. Mam nadzieje, ze nie napotkamy zadnych wiekszych problemow.

Wczoraj zamowilismy w koncu plytki do lazienki. Narazie zrobimy tylko glowna lazienke, prysznic w sypialni w pozniejszym okresie.
Zdecydowalam sie do bialych plytek dolozyc takie same, biale i czarne. Mam nadzieje, ze nie bede wyklinac tych czarnych, bo wiekszosc opinii o czarnych plytkach w lazience jest negatywnych... 
Decyzja  jednak zapadla.

Plan jest taki, ze zaczniemy od podlog w salonie, kuchni i korytarzu. Mamy nadzieje wyrobic sie z tym do niedzieli i wtedy w niedziele dopiero przewiezc wszystkie nasze rzeczy.
Juz mnie przeraza ogrom kartonow do przewiezienia, a konca nie widac....
Ale co tam, zagoni sie znajomych do roboty :-)

czwartek, 6 września 2012

Wciąż w niepewności...

Niestety na obecna chwile wciaz nie mamy zadnych konkretow dot. daty wprowadzenia sie. Zyjemy wiec nadzieja, ze mimo wszystko uda sie do konca Wrzesnia. Zaczynam sie troche denerwowac... zostalo tylko 3.5 tygodnia!
Jak narazie wiemy tylko tyle, ze 14 Wrzesnia ma byc ostateczna inspekcja budynku i jesli tylko firma, ktora zajmuje sie nadzorem budowlanym wyrazi zgode na oddanie budynku do uzycia, to jestesmy w domu :-)
Kciuki zacisniete.

W miedzyczasie pakowanie, generalne porzadki i dalsza wyprzedaz niepotrzebnych mebli. Troche tego jest...


Polecam w takich sytuacjach przygotowac sobie liste rzeczy i spraw do zalatwienia i rozpisac to w kalendarzu.  Ja wszystkie czynnosci posegregowalam kolejno wg pomieszczen, czyli co jest do zrobienia w kuchni, w lazience, 
w pokojach itd.
Przy takiej ilosci obowiazkow latwo mozna o czyms zapomniec, a w ten sposob wszystko rozlozy sie na kilka etapow i nie wyglada juz tak przerazajaco;-)
Na drugiej liscie wypisalam wszystkie miejsca, urzedy  i instytucje, ktore musze powiadomic o zmianie adresu.  I u mnie wyglada to tak...

Gotowa lista to pierwszy krok do sukcesu, kolejnym bedzie skrupulatne podazanie za nia.