Panele do salonu dojechaly, plytki na korytarz i do kuchni tez (sa przecudne!), plytki do lazienki rowniez, wiec odrazu wzielismy sie do roboty. A dokladniej kolega- S., ktory bedzie zajmowal sie kladzeniem podlog.
Na wstepie musialam stoczyc z nim wojne o kolor fugi do czarnych plytek! Niewiarygodne. A podobno 'klient nasz Pan'...;-)
Ja chcialam czarna fuge, on mowil ze czarnej nie polozy -chcial biala. Poszlismy na ugode i fuga bedzie siwa.
Udalo mi sie nawet zaliczyc wyprawe do Ikea -uwielbiam ten sklep. Moglabym spedzac tam cale dnie, a jeszcze lepiej gdybym mogla wykupic pol sklepu. Na szczescie teraz mam calkiem blisko, wiec zakupow w Ikea bedzie zdecydowanie wiecej.
Ostatecznie zamowilam czarna szafe do sypialni i biale meble do pokoju corki. Choc bardzo sie staralam, nie moglam oprzec sie fioletowym talerzom i szklankom....
Meble beda dostarczone na dzisiaj, ale kto je poskreca i rozlozy to juz niestety pozostaje bez odpowiedzi...
W miedzyczasie kupilismy tez lampy na korytarz. Poniewaz mamy az trzy punkty swietlne w korytarzu, uznalam ze najlepszym rozwiazaniem beda proste lampy halogenowe. Reasumujac (to ulubione slowo S. :-), wszystko idzie, jak narazie, zgodnie z planem.
Najwazniejsze, zeby podlogi zostaly polozone do Niedzieli, bo wtedy musimy sie juz przeprowadzic.
Plan na weekend - ostateczne pakowanie i wyprowadzka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz