Wlasnie wrocilam z wizyty kontrolnej w mieszkaniu. To wlasciwie byla nasza ostatnia wizyta na budowie... nastepna bedzie juz 'u siebie'.
Zaczne od tego, ze ktos pomieszal daty i nasza wizyta byla umowiona na jutro! Ublagalismy jednak zeby mimo wszystko zalatwic to dzisiaj, glownie z uwagi na dzien wolny w pracy, ktorego jutro juz nie dalibysmy rady wziasc. Na szczescie byla taka mozliwosc :-)
No wiec mieszkanie nie do konca przygotowane, choc glownie tylko niedosprzatane. Wszedzie kurz, resztki farby, ostatnie poprawki do zrobienia... Ale to maly szczegol.
Zaopatrzona w 'snagging list' przejrzalam wszystkie katy, krany, okna, sciany itp. Nie znalazlam wiekszych problemow.
Najbardziej zadowolona jestem z kuchni, choc nie moglismy sprawdzic wszystkich urzadzen, bo nie zostaly jeszcze podlaczone -mialo byc na jutro :-)
Niekorzystna dla mnie informacja jest taka, ze nie zalecane jest malowanie scian przez pierwsze pol roku! 6 miesiecy w bialych scianach! Maz sie ucieszyl -nie bede go gonic do malowania, ma spokoj przynajmniej przez jakis czas. Jeszcze sie okaze, ze koniec koncow polubie te bialy sciany hehe. (choc raczej watpie ;-))
Wrazenia ogolne: ciezko sprecyzowac... radosc - to napewno, ale tez i strach... i poczucie obcosci...
To ogromny krok w zyciu, duza zmiana dla nas wszystkich. Nie tylko samo mieszkanie, ale cala okolica, ludzie, sklepy...wszystko wokol jest zupelnie nowe.
Mysle jednak, ze wraz z naszymi meblami i osobistymi rzeczami, poczujemy sie bardziej jak w domu.
Naszym pierwszym domu :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz